dwóch tygodni miała pozwolenie na prowadzenie samochodu w

- Tak.
- Widzę, że czujesz się niezręcznie. - Carlise nie zamierzał marnować czasu na kurtuazję. - Usiądź, proszę.
- Spróbuj mi zaufać, ma petite.
Wstrzymała oddech. Alec, cal po calu, zagłębiał się w nią.
- Komu innemu powiedziałabym: mów za siebie. Ale skoro oboje wiemy, że nigdy nie byliśmy kochankami, choć o naszym romansie rozpisywały się wszystkie brukowce, zapytam tylko, jak twoje sprawy sercowe?
- Będzie mi wprawdzie trochę trudniej, ale... dobrze już, dobrze. Skoro tak bardzo się
Alec nie słuchał reszty wyjaśnień Kurkowa. Niewiele wiedział o Becky, lecz bez
- Przepraszam. Nie chciałem, żeby to tak zabrzmiało. Ale przecież gram dla ciebie!
Uśmiechnęła się do niego, sięgając po kieliszek wina. Błyszcząca biała suknia z odkrytymi ramionami i kuszącym głębokim dekoltem wspaniale podkreślała jej posągową figurę.
Uniosła nieco głowę.
- Oczywiście. - Nie mogła go dłużej zatrzymywać. Najważniejsze, żeby jak najszybciej opuścił teatr. - Czy chce pan, żebym pomogła mu bezpiecznie wydostać się z budynku?
- I woli przystać do wigów, żeby naprawić stosunki z carem? Lieven skinął głową.
- Cieszę, że tak pan do tego podchodzi, monsieur Blaque. - Dopiero teraz pozwoliła sobie na chwilę odprężenia. - Nie zamierzam ukrywać, że interesuje mnie miejsce w zarządzie, jeśli rozumie pan, co mam na myśli. Ale też jestem gotowa zapracować na taką pozycję. Delegacje, organizacja, zadania specjalne, czyż to nie jest ciekawsze niż zarządzanie?
potrzebujesz?


oczu.

zaskoczenia. - Patrzcie, co za zrządzenie losu!
- Od dziecka wpajano mi, że nie należy nikomu przeszkadzać. - Przyjęła kieliszek, gdyż dzięki temu przynajmniej mogła oswobodzić jedną rękę. - Przepiękna sala - pochwaliła, wskazując lustra, które niezliczoną ilość razy powielały ich odbicie.
pospiesznie Lieven. - Kompania brytyjskich dragonów z Brighton zgodziła się pomóc nam w

lodowate, jasnobłękitne oczy i rozwichrzone rudawe włosy. - Nie bój się. Nazywam się

– Jeśli ty nie przeszukasz pokoju J.T., to ja to zrobię.
wyboru. Była wdową z malutkim dzieckiem, w sumie bez
Jenny wbiegła do pokoju.

- Na przykład - zawahał się - od tego, że mam wszystko, czego mógłbym zapragnąć,

Zdusiła szloch. Nie mogła się rozklejać. Jennifer czeka
- Więc przerzuć ją przez ramię i...
tonem malec. - Dlatego myśleliśmy, że